• Wpisów:99
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:10
  • Licznik odwiedzin:9 299 / 1656 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Widzę, że to jakaś u mnie tradycja, że jak połowa sesji to tu wchodzę i uaktualniam dane.
Dziś krótko - przyszłam się pochwalić.
Mam pomiary z grudnia i po pół roku:
waga: 55,3kg / 52.8kg
%wody w ciele: 54,2% / 61,6%
masa mięśni: 38,5kg / 41,7kg
% tłuszczu w ciele: 26,7% / 18,2%

Przeszczęśliwa, mam nadzieję, że tendencja się zachowa: tłuszcz w dół, mięśnie w górę!

Miłego dnia!









Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć Wam!
Jak leci? U mnie wszystko świetnie, sesja na półmetku. Ćwiczę już pół roku! jakie rezultaty? Hm, w odpowiednich miejscach rośnie i w odpowiednich maleje. Nie są to jakieś superszybkie rezultaty (niestety), ale SĄ, a to już sporo.

Zmieniłam trening na dzielony, teraz ćwiczę cztery na sześć dni, kolejno: nogi, klatka + biceps, przerwa, plecy + triceps, barki. Każdego dnia treningowego staram się również wykonywać jakiekolwiek ćwiczenia na abs.

Jadam co 3h, czasami mniej a czasem bardziej kalorycznie, ale o tym nie rozmawiajmy.

Bilans na dziś?
-bułka wieloziarnista z mozarellą i grillowanym kurczakiem
-mały chocobon (!)
-sok ze świeżo wyciśniętej pomarańczy i grapefruita
-tost z tej samej buły co rano z mozarellą, kurczakiem i avocado
-nie wiem jeszcze co na kolację. Jogurt naturalny?

Jutro lecę na wyprzedaże. Dziś udało mi się kupić przepiękne szpilki za jedyne 35pln. Jutro też planuję coś dorwać.

Juro robię plecy! Nie mogę się doczekać! (tak, to już uzależnienie) A po siłowni nauka na egzamin z public relations...

Do usłyszenia! Trzymcie się szczupło, LATO SIĘ ZBLIŻA!




 

 
Cześć wszystkim!
Dawno mnie tu nie było, bo wakacje, bo im więcej wolnego czasu, tym tak naprawdę jest go mniej. Nie obiecuję regularnych notatek. Wpadłam, by poinformować, że żyję, że mam się dobrze, że się spełniam, że ćwiczę i zdrowo się odżywiam. Niestety nie przestałam kochać słodyczy, ale jakoś doszłam z nimi do ugody - tylko raz w tygodniu - i jakoś to idzie, wciąż do przodu.

Może wrzucę bilans z dziś:
-płatki eco 6 rodzajów + mleko, odrobina kakao i banan
-kilka paluszków beskidzkich, bo zabrakło czegokolwiek na drugie śniadanie
Siłownia
-makaron pełnoziarnisty + kurczak smażony na oliwie z oliwek + sałata + pomidor
-buła + sałata, pomidor, kurczak wędzony, cebulka dymka

Nie mam pojęcia jaka jest tego kaloryczność, bo nie liczę. Nie chce mi się!

Tu macie moje zdj. i spadam. Ciao!

 

 
Nowa notka na blogu: http://easyfithealthylife.blogspot.com/
Serdecznie zapraszam

Bilans:
-jogurt naturalny
-kawa z mlekiem
-brzoskwinia
-ryż z sosem pieczarkowym z kurczakiem
+siłownia
-dwa kawałki pizzy

Nadal aktywnie, nadal potrafię się tym wszystkim cieszyć i czerpać przyjemność. Jutro, jeśli nie będzie padać idę pobiegać. Z mamą, bo grunt to mieć z kim się nawzajem motywować.

Trzymcie się zdrowo! Dobranoc!
Na przekór, słodkości, bo i taki temat na blogu









Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zapraszam na mojego bloga: http://easyfithealthylife.blogspot.com/

Bilans na dziś:
-jogurt n. (121)
-jabłko toffi suszone (60?)
-duszonki (300?)
-nektarynka (50?)
+SIŁOWNIA
-banan (110)
-chochla barszczu, milion buraków (400)

Nie chce mi się więcej pisać. Nie mam siiiiiił! Trening wszedł jak należy. Do usłyszenia!








  • awatar healthy happy fit: no i superr fajny bilans :)
  • awatar kari13: Co z tymi burakami? Zdrowe? Mało kalorii? Super bilans i motywacje
  • awatar teargas: chciałabym miec motywację do ruszenia dupy na trening :D azdroszczę!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Blog: klik: http://easyfithealthylife.blogspot.com/

Co na cheat meal dziś? U mnie wpadł chikenburger o północy, polecam! ;D

Wczorajszy bilans:
-banan
-4 spore różyczki kalafiora, sporo fasolki, mały filet kurczaka, wszystko gotowane
-whisky, whisky, whisky, drink, drink....(shitfuck!)
-chikenburger

Bilans idealny. Nie bierzcie ze mnie przykładu. ;x

Dziś:
-spora chochla barszczu z jednym jajkiem <3
-buraki z barszczu, milion, pół ziemniaka, nóżka pieczona kurczaka. omnomnom pękam
-?

Miłej niedzieli. Mnie dziś czeka sesja promująca nową kolekcję ciuszków dla dzieci mojego brata. -> Pini, polecam sprawdzic







 

 
Cześć!
Dla tych, które szukają nie tylko bilansów, ale również instrukcji, zapraszam na mojego nowego bloga, w którym będę umieszczać porady dotyczące zdrowego odżywiania. Zaczęłam wczoraj, możecie regularnie oczekiwać nowych wpisów
http://easyfithealthylife.blogspot.com/

Co do mojego planu treningowego... Nie ma w nim żadnych stałych. Codziennie jest coś innego, ale finalnie na każdym treningu angażuję mięśnie całego ciała. Oto przykładowy plan:

Poniedziałek:
-15 przysiadów bez obciążenia
-16 wykroków na zmianę na obie nogi x4 z hantlami 5kg
-wyciskanie hantelkami 5kg ze skrętem na pochyłej ławce 15 x 4 serie
-15 wyrzutów 5 kg hantelką nad głowę z między nóg x 4 serie
-mix na brzuch - tak by go poczuć

Wtorek:
bieganie 40-60 min

Środa:
-przysiad bez obciążenia 10 razy
-przysiad z samą sztangą 15x4
-wyciskanie hantlami 5kg ze skrętem na prostej ławce 15x3
-butterfly na maszynie 15x3
-wiosłowanie hantlami po 5kg 15x3
-martwy ciąg z żelazkiem 16kg 15x3
-bicko po 10x3 5kg
-tricko po 10x3 2,5kg
-mix brzuch

Czwartek:
bieganie 40-60min

Piątek:
-20 przysiadów bez obciążenia x3
-wykroki z oparciem 10 na każdą x3
-wyciskanie na prostej ze skrętem 15x3 po 5kg
-wiosłowanie z góry do klatki 15x3
-wiosłowanie z podparciem na jedną klęcząc 5kg 15x3
-wyciskanie siedząc po 5kg ze skrętem 15x3

Sobota:
bieganie 40-60min

Niedziela:
rest day, cheat meal

Przed każdym treningiem obowiązkowo rozgrzewka, po - streching!









  • awatar bevluna: Świetny ten blog! <3 ćwiczenia piekne, ojeju, gratuluje wtrwałości, oby tak dalej :3
  • awatar GreenTea2000: Bardzo fajny plan. Ambitnie ;) Powodzenia!
  • awatar chudniemy<3: Dobry p-lan aż chyba sobie coś podpatrzę :*:* I przy okazji ciebie oraz resztę dzieczyn czy też chłopaków chciała bym zaprosić do wyzwania na moim blogu http://nasportowo.pinger.pl/m/22251721
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cześć wszystkim!
Jestem w domu, żyję z pełną lodówką w symbiozie. Nie mówię, że nie, bo czasami bywa cholernie ciężko, ale grunt, to we wszystkim znaleźć złoty środek.

Długo nie pisałam, bo totalnie pochłonęły mnie 'domowe' zajęcia. Spotykam się ze znajomymi, rodziną no i z moim lubym, wycieczki, wyjazdy, wypady i co tylko, toteż wracając do domu w nocy nie mam siły na nic innego, oprócz snu.

Żyję intensywnie, ale znajduję czas na cwiczenia. 3 razy w tygodniu siłownia, w inne 3 dni bieganie. Najczęściej niedziela jest dniem odpoczynku i odpowiednią chwilą na 'cheat meal'. Może rozpiszę mój plan treningowy na cały tydzień? O ile ktokolwiek byłby tym zainteresowany. Jestem na poziomie zerowym - startowym, więc myślę, że każda z Was mogłaby się spokojnie do niego zastosować.

Jak już pisałam wyżej, z pełną lodówką niekoniecznie zdrowych produktów spożywczych bywa ciężko trzymać się diety, ale grunt to zaplanować sobie (najlepiej dzień wcześniej) jadłospis na dzień następny, a nazajutrz się go kurczowo trzymać. Wiadomo, jesteśmy tylko ludźmi, zdarzają się nam pewne potknięcia, przez co na pomoc przychodzi nam 'cheat meal'. Cóż to takiego? Ano właśnie - wybawienie. To JEDEN posiłek, który może posiadać niezliczoną ilość węglowodanów, który spożyjemy bez większych wyrzutów sumienia. Podkreślam: JEDEN. Mój dzień, to niedziela. Wtedy można sobie pozwolić na tabliczkę czekolady (serio! całą!), talerz spaghetti, małą pizzę, itd. Wiadomo, że nawet wtedy trzeba zachować się zdroworozsądkowo i nie napychać się jedzeniem po brzegi. Trzeba ten posiłek celebrować i cieszyć się nim. Nasz mózg wiedząc, że za kilka dni czeka nas cheat meal będzie łatwiej znosił pokusy czyhające na każdym kroku. Rozpocznie odliczanie do ukojenia kubków smakowych, a gdy nadejdzie ten dzień, wybrany produkt/potrawa będzie smakować jak milion dolców! Polecam spróbować, bo oszukując w ten sposób nasz organizm, nie zaobserwujemy zmiany na wadze, ale dostarczymy organizmowi dodatkową porcję energii i niezbędnych minerałów do działania.

Dwa tygodnie temu byłam się zważyć, zbadać zawartość tłuszczu, masę kości, ilość wody w organizmie. Załamałam się wynikiem. Ale przynajmniej teraz mam pełny obraz tego, jak i z czego jestem zbudowana. Ale dowiedziec się, że w 29,1% z tłuszczu co równa się "poziom wysoki"...Hum...
Będę miała przynajmniej porównanie, jak za dwa tygodnie pójdę znów się zważyć itd. Ciekawe czy coś się w ogóle zmieni, tzn, czy treningi dają wymierne rezultaty.

Tyle na dziś mojego ględzenia. Trzymajcie się ciepło, opalajcie się dużo, jedzcie zdrowo!





Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wybaczcie moją nieobecnosc, pochłonęła mnie nauka i gra o tron.. :3

Bilan na wczoraj:
-owsianka z ok 6 łyżek + szklanka mleka + odrobina soli i odrobina brązowego cukru na wierzch
- fruktajl <3
-arbuz łódeczka, nie wiem ile tego było niby kilogram, ale ze skórką itd... Nie wiem jak przeliczyc. SPORO. omnomnom
-~150g szparagi gotowanej bez dodatków
-kawy ze dwie

Bilans na dziś:
-owsianka z ok 5 łyżek płatków + szklanka mleka + cukier brązowy odrobinę na wierzch <3 (~300)
-tortellini ze szpinakiem w sosie pomidorowym z pomidorkami cherry (~300)
-pół grapefruit'a (~50)
-tost z dżemorem (~100)
-mam ochotę na kisiel w kubku! zobaczymy, noc będzie długa.
-ze trzy kawy (~100 mleko)

Jeszcze poniedziałek - egzamin z ekonomii - i będę wolna! W końcu Wracam do domu, toteż pustki w lodówce. Nie bijcie za bilans, ale nie mam co jeść.

Mierzyłam się dziś ponownie. Od ostatniego mierzenia (15.05) zmieniło się/ łącznie ubyło:
cyc: -1 / -1
talia: -2 / -4
pas: -2 / -6
biodra: -1 / -1
dupa: -1 / -2
udo: 0 / -1
łyda: 0 / -1
łapa: 0 / -2

Mi pasuje Oby tak dalej. Trzymcie się zdrowo!



  • awatar suelue: Jak się nie ma nic w lodówce, to się je mało. :D Ja mam mleko (na owsiankę) i pół grapefriuta. :D
  • awatar KittyCat.: chciałabym nauczyć się też tak mało jeść :<
  • awatar suelue: za mało, za mało. Ale nie ma kiedy jeść, a co dopiero iść na zakupy...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Poszło nawet przyzwoicie, zobaczymy z jakim wynikiem. Kolejne zaliczenie w środę...

Bilans:
-mała garść cini minis + kawa (nie ma to jak pełnowartościowe śniadanie...) (100)
-bułka z warzywami (350)
-bułka z pieca (250)
Razem: Znów za mało.

Nie mam czasu jeść! No i nie byłam na jakichś większych zakupach, bo wracam do domu w środę. Kupiłam jakieś jogurty itd, mam warzywa w zamrażalce... Zobaczymy.

Kolejny pomiar planuję pod koniec miesiąca. Zobaczymy jak wyjdzie. Przeszłam dziś tyle, że nogi wchodzą mi do zadka i nie mam sił na jakiekolwiek ćwiczenia. Jestem niewyspana od kilku dni pomimo, że sypiam po 10 godzin. Źle sypiam, ciągle się w nocy budzę... I śniło mi się, że spóźniłam się na egzamin. O ironio, prawie się ziściło! Budowy w Krakowie przed każdymi świętami są takie cudowne... Dobrze, że wyszłam wcześniej.

Zakochałam się w 'grze o tron'. Któraś ogląda?

Oto przepis na cudowną sprawę. Tarta z "nutellą"! Genialna i sycąca. Polecam po stokroć. http://feed-me-better.blogspot.com/2013/01/penoziarniste-tartaletki-z-dietetyczna.html?m=1

A jak tam dzisiaj Wasze bilanse?


  • awatar suelue: Chodzi o złą jakość snu, nie długość. Nie wiem, może jakaś faza księżyca na to wpływa, cha!
  • awatar Rrraw.: ;-) przydały się odpoczynek ;-)
  • awatar Yes I Can: Dajemy rade :) A może śpisz za długo, dlatego czujesz się zmęczona i niewyspana? :P Ja tak mam: im dłużej śpię, tym jak wstanę bardziej jestem ospała :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bilans:
-11.00 kawa na śniadanie (30)
-12.00 makaron ze szpinakiem
-15.00 dojadłam makaron ze szpinakiem, którego nie mogłam wepchać na pusty żołądek.. (400)
-19.00 kisiel owoce leśne (150?)
Razem: za mało

Ale mam pustą lodówkę... Student. Jutro idę na jakieś zakupy, ale tylko na dwa dni, bo w środę wracam do domu.

Ćwiczenia:
-Mel B 10 min brzuch
-Mel B 10 min poślady

Mam straszne zakwasy po wczoraj. Kocham je! To znaczy, że dobrze się poćwiczyło, ale też świadczy o tym, że było się nie w formie. Dziś tylko tyle. Będzie to takim codziennym standardem mam nadzieję.

Tak sobie myślałam, że może zacznę biegać przez wakacje? Bo na siłownie pewnie nie będę mieć pieniędzy ani transportu... Zobaczymy. Free run'y czekają na chrzest w terenie.

Zmierzyłam się ponownie. Po 3 miesiącach:
+1 cycki
-2 talia
-4 pas (pępek)
0 biodra (kości)
-1 dupa (najszersze miejsce)
-1 udko
-1 łyda
-1 łapa
Za mało, mam nadzieję, że teraz pójdzie szybciej. Wagi nie znam, póki co.

Cieszę się, że tylu osobom spodobał się mój poprzedni wpis.
Powodzenia w dążeniu do celu!


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Tak mnie jakoś wzięło na przemyślenia po tym, jak zobaczyłam co zamieszczacie na swoich blogach oraz po wielu rozmowach ze znajomymi starającymi się zrzucić "kilka kilo".

Otóż, jeśli marzy Ci się sylwetka bez nadmiaru tłuszczu, oznacza to, że również do Ciebie kieruję me słowa. Kilka propozycji które ułatwią drogę na szczyt.

1. Oblicz swoje zapotrzebowanie kaloryczne. Od wyniku odejmij ok. 200 kcal. To właśnie tyle powinnaś/ieneś przyjmować dziennie kcal, by rozpocząć redukcję. ZACZNIJ LICZYĆ KALORIE! Spisuj bilans dnia, by nic Ci nie umknęło. Nie licz 'na oko', bo to mało miarodajne. Polecam w tym celu stronę www.ilewazy.pl

2. W napojach również kryje się masa kalorii. Unikaj tych dosładzanych, kolorowych i gazowanych. Niech Cię nie kusi 0 kalorii, które proponuje Pepsi. Alkohol to wręcz same kalorie. Jeśli chcesz schudnąć, za wszelką cenę go unikaj. Lampka wina to ok 90 kcal, piwo 200-250. Po co zaśmiecać tym nasz bilans?

3. Woda to sprzymierzeniec odchudzania - pij bez ograniczeń. Pij rano na czczo szklankę ciepłej wody z sokiem cytryny, a rozkręci Twój metabolizm i usprawni pracę organizmu. Do kolejnych szklanek możesz dodać plasterki ogórków zielonych, miętę, owoce jagodowe - zdrowa woda smakowa. Nie ma wyznaczonej ilości jaką trzeba przyswoić za dnia, ale najzdrowiej jest pic ok 2-3 l w ciągu całego dnia (nawet wtedy, gdy niekoniecznie odczuwamy pragnienie). Warto na to zwrócić uwagę w upalne dni, gdy tracimy dużo wody i równie wiele powinniśmy jej z powrotem dostarczyć. Oczyścić organizm również pomoże zielona, czerwona i biała herbata. Raczej wystrzegaj się kawy, ponieważ zatrzymuje toksyny w organizmie.

3. Gotuj, paruj, piecz, grilluj - unikaj smażenia, bo w ten sposób dostarczasz zbędnych kalorii. Unikaj również 'typowych' panierek (mąka-jajko-bułka tarta), lepiej z nich zrezygnować, lub zastąpić zdrowszymi zamiennikami (jogurt n.-płatki kukurydziane).

4. Mąka nie jest niezbędna. Nie zagęszczaj nią sosów, nie dodawaj do panierki. Naprawdę można się bez niej obyć, a jest to na nasz plus, bowiem zawiera bardzo dużo kalorii. Jeśli robimy naleśniki, to z tą pełnoziarnistą.

5. Chleb, makaron, mąka - te produkty zamień na ich ciemne odpowiedniki. Są bogatsze w błonnik i zawierają wiele niezbędnych witamin. Cukier również zamień na brązowy, bo to właśnie tak wygląda cukier, który nie przeszedł jeszcze oczyszczania i innych zabiegów.

6. Unikaj produktów 0% - są niezdrowe! Tłuszcz jest niezbędny dla naszego organizmu. Takie produkty posiadają o wiele więcej szkodliwych substancji, niż te standardowe, 'nieodchudzone". Jogurt 0% zamień na jogurt naturalny, mleko 0% (które przecież już nawet nie smakuje jak mleko) zamień na 2% (niekoniecznie znów 3,2% ) oraz inne mleczne przetwory. Jeśli coś ma 0% tłuszczu, oznacza to, że zostało mocno przetworzone.

7. Unikaj produktów wysoko przetworzonych. Kupuj tylko to, co możesz zerwać, zebrać i złapać i nie masz problemów z określeniem pochodzenia. Z tych produktów komponuj posiłki, które będą o wiele bardziej wartościowe niż ich zamknięte w foliach sklepowe odpowiedniki. Im bardziej naturalnie, tym zdrowiej. Szukaj żywności ekologicznej!

8. Nie wyobrażasz sobie sałatki bez sosu? Główną bazą sosu jest majonez? Zamień go na jogurt, nic nie stracisz, oprócz kilku dodatkowych kalorii.
Dodajesz mleczko skondensowane do kawy? Zamień je na zwykłe mleko - ma ponad 3 razy mniej kalorii niż te skondensowane.

9. Zrezygnuj z dosładzania napojów. Z początku może być ciężko przywyknąć do nowego smaku kawy czy herbaty, ale z dodatkiem mleka/cytryny będzie to łatwiejsze.
Odstaw słodycze! Nie wiem dlaczego umieszczam tą zasadę dopiero w 9 punkcie... Raz na jakiś czas można się skosić na kostkę czekolady (najlepiej gorzkiej) czy też kawałek ciasta - to nic złego! Źle zaczyna być, gdy przed i po każdym posiłku marzymy o czymś słodkim i te marzenia skrupulatnie spełniamy.
Od 'odstawienia' już po trzech dniach poczujemy mniejszą chęć zjedzenia czegoś słodkiego, a po tygodniu w ogóle o tym zapomnimy. Czy to nie wspaniałe, jak szybko nasz organizm się przestawia?

10. Zacznij uprawiać jakąkolwiek aktywność ruchową. Od samego leżenia i redukcji nie znikną fałdki z brzucha. Ciało stanie się po prostu jeszcze mniej atrakcyjne niż na początku. Bez odpowiedniego ujędrnienia nie zyskamy oczekiwanych rezultatów! Zatem rusz tyłek, wybór należy do Ciebie. Siłownia, przez którą rozumiem ciężary (polecam z całego serca), bieganie, rower, rolki, siatkówka, fitness, pływanie, tenis... Jest tyle opcji, że na pewno wybierzesz coś dla siebie.

11. NIE STOSUJ GŁODÓWEK! Zwyczajnie rozwalisz sobie metabolizm (znaczy się, spowolnisz) i nic tym nie wskórasz. No, chyba, że efekt Jojo, bo o to nie trudno. Jeśli przyswajasz mniej kcal, niż minimum - tzn. wynik kcal odpowiedni temu na redukcji - organizm zacznie każdy naddatek kaloryczny magazynować pod postacią niechcianego tłuszczu. Same minusy. Potrzebujemy jedzenia, by żyć. To chyba proste, prawda? Jeśli go odetniemy, organizm zacznie świrować, nie wiedząc co się dzieje. W najlepszym przypadku uzyskamy efekt jojo. W najgorszym zaburzymy działanie podstawowych funkcji życiowych, przestaną nam działać kolejne organy... A chyba każdy wie jak kończy się choroba zwana anoreksją? Zatem idź i jedz regularnie, ale zdrowo, by to takiego stanu rzeczy nie dopuścić.

12. Jeśli czegoś chcesz, to rób wszystko, by do tego dążyć. "Nie umiem, nie potrafię, poddaję się" nic tu nie wniesie. Pamiętaj, że na drodze do sukcesu zawsze spotkamy się z porażkami. Istotą jest to, by potrafić po nich wstać i z uniesioną głową zaparcie iść na przód! Jeśli potrafisz sobie wyobrazić siebie z superseksownych ciałem, oznacza to, że tak naprawdę może być! Musisz być zawzięta i uparcie dążyc na sam szczyt.





Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bilans:
-2 x wasa (40) + serek ziołowy + ser żółty (~250)
-makaron spaghetti ze szpinakiem = (400) [zrobiłam go chyba na trzy dni! ;O]
-jogurt n + banan (250)
-kawa mrożona - mleko + dwie łyżki kawy + lód (80)
Razem: ~1000
(zawsze lepiej dodać niż odjąć, nie? )

Ćwiczenia:
-10 min na brzuch z Mel B
-10 min na tyłek z Mel B
-11 min z Tiffany na talię
+ w końcu zaczęłam cokolwiek robić!

Sprzątam, nadrabiam zaległe seriale i filmy, jestem na bieżąco z facebook'iem, instagram'em, snapchat'em, a nawet z twitter'em, gotuję; generalnie cieszy mnie wszystko co odciąga mnie od nauki choć na chwilę. Chyba... ZBLIŻA SIĘ SESJA.
Najbliższy egzamin już w poniedziałek, a ja umiem tyle co nic. Pociesznie... Całe szczęście, że jeden już zdany. Jeden do przodu, jeszcze tylko 4 i dwa zaliczenia... TYLKO.

A nastrój jakiś taki... srający. W środę wracam do domu na trzy dni i chyba tylko tym żyję, co nie wpływa pozytywnie na efektywność mojej nauki. ;/


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bilans z wczoraj:
-tost (2 x 60) plaster sera i kawałek piersi z kurczaka ~300
-sałatka (sałata, szynka parmeńska, parmezan, kurczak, pomidor) (~400?)
-banan + jogurt n. (230)

Dziś:
-2 x wasa z serem + kawa (200)
-belvita (240?)
-spaghetti ze szpinakiem (400)
-banan / jogurt n.

KEEP GOING!


 

 
Bilans:
-buła pełnoziarnista + ser żółty (400)
-danio (160)
-rożek cornetto (~200)
-fruktajl (123)
-2 x naleśnik z dżemem niskosłodzonym (??)
-kawa z mlekiem (~30)
Razem: Pewnie z 1200-1300kcal

Zero siłki. Jutro basen (zaliczenie 200m, cha!) + siłownia. Mam nadzieję, że chociaż dam radę pobiegac.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jest marnie. A dziś znów poleciałam na ok 1300kcal, o 300 za dużo. DNO! Jutro siłownia.
Bez odbioru.

  • awatar Rrraw.: nie jest źle, po drodze do sukcesu zawsze są porażki;-) ważne by wstać i walczyć dalej;-)
  • awatar schweigen: każdemu czasem zdarza się wpadka, nie przejmuj się. mam nadzieję, że jutro będzie znacznie lepiej. powodzenia.;-*
  • awatar Franny: Od jakiegoś czasu śledzę twojego bloga i muszę przyznać, że rozwija się bardzo ciekawie. Gratulacje!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Cześć! Byłam w domu i nie miałam jak pisać. Warto dodać, że również nie miałam się czym pochwalić. Wprawdzie nie było najgorzej, ALE: niedzielny obiad zaliczony, do każdej kawy ciastko, białe pieczywo i dużo wędlin i serów. Tragedii niby nie ma, ale odczułam to na sobie, bo organizm zaczął mi się "buntować".

Bilans na dziś:
-2 x wasa + jajko na półtwardo + ketchup (200)
-banan (120)
-"maślana kruszynka" (250)
-kanapka z piersią wędzonego kurczaka, oliwą i mozzarelą (~400)

Niby nie jest źle, ale planowałam ten dzień inaczej.

Byłam dziś na basenie (45' i jutro również planuję. Jeszcze jeden i odrobię zaległości i będę na czysto.

Plan żywnościowy na jutro:
-owsianka bananowa (170)
-zielone jabłko (80)
-banan [jak zwykle po basenie] (120)
-buła z kurczakiem wędzonym i mozzarellą, j/w (350)
+basen

Ćwiczeń zero, ruchu zero, nie licząc dzisiaj, gdy musiałam przejść 8 przystanków, bo tramwaje przestały kursować... ALE! Czy tego chcę czy nie, kupuję karnet w poniedziałek. I choć wiem, że będzie cholernie ciężko (sesja za 2 tyg.) to cholernie się cieszę na spotkanie z ciężarami. Planuję również zacząć biegać, ale o tym później.

Trzymajcie się szczupło!!


 

 
Studencki bilans?
-puszka makreli w pomidorach (250)
-marchewki z biedry (60)
-wino
-paluszki juniorki...uzależniające

No i to by było na tyle. Hm..

Kupiłam magic starsy bo są dwa w cenie jednego w tesco! (Pomijając fakt, iż normalnie kosztują 9 a teraz 12)

Zastanawiam się kiedy je zjem... Pewnie jutro zamiast śniadania i obiadu (to 650 kcal!)

Przyszłam niedawno, wzięłam prysznic, spakowałam się, a teraz pakuję się do łoża, bo jutro wstaję ok 8. Ależ mi się chce!!!

Trzymcie się szczupło, ale nie studencko, jak ja.



  • awatar Rrraw.: o tak, paluszki juniorki...albo krakersy literki, kurcze, wspaniałe;D ładny bilans, choć faktycznie lekko studencki;) 8 to nie tak źle, ja każdego dnia poza weekendem wstaję o 4:45...;P
  • awatar Ania.: myślę że nie szczupło a fitt :D ! Raz za kiedyś można :) !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dwa w jeden dzień? A co by nie!

Bilans na dziś:
-2 x wasa z masłem i serem (200)
-szklaneczka koktajlu na kefirze (150)
-5 pierogów domowych z mięchem (~450)
-2 kostki gorzkiej z orzechami (150)
= 950

A jutro basen! Grunt by nie padał deszcz, bo jakoś przywykłam już do niesuszenia włosów po wyjściu z basenu.

Trzymcie się szczupło! Wypatrujcie jutro kolejnego posta. )



Omnomnommmm!:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczoraj była jakaś awaria i nie mogłam wejsc na pinger'a, ale nadrobię dziś.

Bilans z wczoraj:
-2 x wasa z odrobiną masła i wiórkowanym serem (~200)
-bubble tea (kto wie ile kcal?) na czarnej herbacie, truskawka + marakuja i tapioka mango
-druga czesc kremu z groszku (275)

Dziś:
-2 x wasa z odrobiną masła i wiórkowanym serem (~200)
-szklanka koktalju truskawkowego na kefirze
-planuję coś szybkiego... może 4 pierogi z mięsem? (4x70)

Deszczowa, a raczej burzowa pogoda, ciemno jak w d. Nie podoba mi się. Dodatkowo nie poszłam na basen, ponieważ wcześniej poszłam na wybielanie zębów. Jutro normalny basen, nadal dwa do odrobienia.

A jak u Was z bilansem na dziś?


  • awatar do it yourself and for yourself: pierwsszy brzuszek... wooah! bilanse super :) oby tak dalej, kochana :) :*
  • awatar suelue: Właśnie bardzo marny ten mój dzisiejszy bilans, bo nie mogę jeść jeszcze przez dwie godziny, co mnie totalnie ogranicza i skończę dziś chyba na tych trzech posiłkach... Niebawem odwiedzę. :)
  • awatar Siedzę i Myślę...: oj dziewczyno motywujesz tymi fotkami:) ja oczywiście trening już zaliczyłam:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ale jeszcze tylko kilka dni i wracam do domu.

Bilans:
-2 x wasa z serem i szyną ~250
-drożdżówa z marmoladą ~300
-rożek lion (bo myślałam, że zemdleję po basenie...szybka dawka węgli) (260)
-zupa krem z groszku (200 groszek + 350 serek topiony śmietankowy) :2 =275
Razem: ~1100 kcal

Krem został jeszcze na jutro, nie wiem tylko co zjem na śniadanie. Niezawodna, nieśmiertelna wasa...

Oddalam pójście do sklepu jak najdalej tylko się da. Mam inne wydatki i sporo zapasów.

Trzymcie się szczupło!


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
I jest i niedziela. "Lazy sunday" niby, ale zrobiłam wszystko co sobie zaplanowałam.

Ćwiczenia nadal leżą, a bilans wygląda tak:

-jogurt n. (120)
-jabłko (80)
-sałatka (ser tarty, 2 plastry szyny, jajko, sałata lodowa) =~(300)
-kawa z mlekiem (20)
-hektolitry wody

Wiem, za mało, ale nie miałam ochoty na więcej.


 

 
Witam w deszczową sobotę! W końcu trochę pokropiło, jak miło pooddychać świeżym powietrzem!

Bilans na dziś planuję taki:
-serek wiejski (100 -nie był pełny)
-kawa z mlekiem (20)
-koktajl moja miłość, standardowo truskawki ok 200-250g + banan + mały jogurt =(~300)
-sałatka (sałata lodowa, plaster dobrej (80%) szynki, odrobina tartego żółtego sera, przyprawy) (200)
-ew. jabłko, zobaczymy czy będzie niezbędne (80)

A co do bułek... Zawsze kupuję te pełnoziarniste, jeśli już kupuję. Z pieczywa najczęściej właśnie chleb pełnoziarnisty (kwadratowy ze słonecznikiem z biedronki, pyszny! nawet na drugi i trzeci dzień), albo ciemny chleb ze śliwką na miodzie. Ale nie miałam okazji być w żadnym sklepie, w którym mogłabym znaleźć w/w produkty, więc zadowoliłam się bułą.

Co do "konkretów", to nie miałam ochoty nic gotować. Komu się chce stać przy garach w taki upał, zatem wybrałam 'zimny' odpowiednik. No i druga kwestia, że w taką pogodę nawet nie chce się jeść, po prostu staram się otrzymać regularność posiłków, choćby tych najmniejszych.

Znów obyło się bez ćwiczeń, moja wina. Jestem leniem, a dodatkowo jak otworzyłam drzwi i uderzył mnie ten gorąc, w momencie je z powrotem zamknęłam i poszłam zrobić koktajl.

Jest tu ktoś, kto również walczy o upragnioną sylwetkę i chciałby podzielić się swoimi wpisami? Trzeba się wspólnie motywować!
Wracajcie codziennie po moje motywacje.
Buźka!


 

 
Tak jak to bywa zawsze, natura lubi pokrzyżować plany. Mam nadzieję, że dzień drugi okaże się łaskawszy i jutro już będę w stanie się ruszać...

Bilans na dziś:
-buła jak wczoraj, z sałatą lodową i szyną (400?)
-koktajl (dwie garsci mrożonych truskawek, banan, mały jogurt, odrobina mleka - zmiksuj i ciesz się smakiem ) (300)
-sałata lodowa z łyżką serka wiejskiego, serem żółtym startym i plasterkiem szynki. (200)

Trzymajcie się szczupło! Taka pogoda powinna działać na Was podwójnie motywująco.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dziś:
-danio (170)
-jabłko (80)
-banan (110)
-kanapeczka z sałatą i szyną (400)
-'crispy natural' jabłko toffi (73) omnomnom
-hektolitry wody

Taka piękna pogoda, że gdybym mogła, to żyłabym o samej wodzie! Ale wysiłek fizyczny robi swoje i nie ma to tamto. Dziś zaliczony basen. Myślałam, że umrę. Jutro też chyba idę. I w poniedziałek i środę. Czas najwyższy odrobić zaległości.

Wczoraj znalazłam cudoooowne zdjęcie i chyba w końcu wiem, jak chciałabym wyglądać:


Strasznie mi się podoba. Idealne nogi, pupa, brzuch, ręce no i włosy. CHCĘ TEGO.

Notabene, za miesiąc rozpoczyna mi się sesja. Mam nadzieję, że nie będę tym razem podjadać podczas nauki... Wakacje coraz bliżej, a ja coraz bardziej oddalam się od wyznaczonego celu, co jest ze mną nie tak ?!



 

 
-shake czekoladowy z Mc'a na śniadanie, ha! (350)
-bułka pełnoziarnista z serrano, mozarellą, pieprzem i oliwą z oliwek (500?)
-banan (110)
-nestea 500ml (150)
 

 
No witam ponownie!

Bilans z wczoraj:
-kanapka z pełnoziarnistego pieczywka (90) + serek z rzodkiewką (50) + sałata lodowa (6) + szczypior (3) + szyna (50) =~200 kcal
-trochę spaghetti bolognese (300)
-banan (115)
-sałatka (sałata lodowa (30), ogórek(10), pomidorki koktajlowe (15), papryka(20), jajko(80)=~150) + ciemna buła (200)
Razem=965 kcal

Bilans dziś:
-taka sama kanapka (200)
-10 szparagów zielonych (70) z sosem holenderskim (50) <3
-jogurt n.(120) + banan (115)
-dwa piwka z sokiem z zielonych bananów na kolację, ha!
Razem = 555 + ~500[PIWSKO]

Bilans na jutro:
-taka sama kanapka (200)
-szparagi (120)
-banan (115)
-sałatka j/w (150)

Aż z ciekawości przeliczę kalorie. Założeniem jest 1000 kcal. Później będę zwiększać, jak już mi dupsko schudnie.

Zatem muszę coś dorzucić jutro jeszcze. Teraz czas spać, dobranoc!